Komputerowe badanie wzroku

Zanim staniesz oko w oko z optometrystą, zostaniesz poddany wstępnemu badaniu „komputerem”. Pod tym enigmatycznym określeniem kryje się urządzenie zwane autorefraktometrem czyli refraktometrem automatycznym. To maszyneria służąca do pomiaru wady refrakcji i pomagająca wstępnie (podkreślmy: wstępnie – nie ostatecznie) ustalić przybliżoną korekcję występującej wady wzroku czyli przybliżoną moc soczewek okularowych lub kontaktowych jaką można by zastosować. To krótkie i nieinwazyjne badanie – pacjent opiera brodę na specjalnej podkładce i patrzy w okular, a w tym czasie wiązka nieszkodliwego promieniowania podczerwonego poddaje analizie wszystkie struktury gałki ocznej i przekazuje je do komputera – oraz wiara w większą precyzję komputerów niż samych optometrystów sprawia, że „komputerowe badanie wzroku” wielu z nas uznaje za szczyt doskonałości.

Komputer czy człowiek?

Wydruk z autorefraktometru to nie jest recepta na okulary! To wstępna informacja dla optometrysty, który dopiero teraz rozpoczyna badanie. Wyniki podane przez komputer to tylko dane orientacyjne i nie ma możliwości, żeby osiągnąć maksymalny komfort widzenia robiąc okulary wyłącznie w oparciu o te dane. Dlaczego? Bo proces widzenia jest złożony i zaburzenia widzenia mogą dotyczyć jednego bądź kilku elementów składowych tego procesu. A to ocenić można tylko w precyzyjnym i wieloetapowym badaniu prowadzonym przez doświadczonego optometrystę. Dlaczego używamy sformułowania „prowadzonym”? Dlatego, że w badaniu tym najważniejsze są subiektywne odczucia pacjenta – to on ostatecznie decyduje która para soczewek – dobierana metodą prób i błędów – daje mu wrażenie maksymalnie komfortowego widzenia. To dlatego na wizytę u optometrysty trzeba zarezerwować sobie trochę czasu. Im bardziej skomplikowana, złożona wada wzroku, tym dłużej może trwać dobór soczewek. Trzeba też pamiętać, że to, co widzimy przetwarzane jest przez nasz mózg – on też potrzebuje czasu, żeby zaadaptować się do nowych warunków czyli faktu, że nasze oczy widzą inaczej niż do tej pory. Może to potrwać 1-2 dni. W przypadku wad bardziej złożonych, zwłaszcza tych, których komponentem jest astygmatyzm, adaptacja może trwać dłużej a czasem nawet wydaje się, że nie jest możliwa. Aby rozwiązać tak skomplikowany problem potrzebny jest doświadczony okulista i/albo opotometrysta – nie komputer.

Nie rób sobie krzywdy!

Warto podkreślić, że jeśli już zdecydujemy się zrobić sobie okulary wyłącznie na podstawie wydruku z autorefraktometru, działamy na własną szkodę. Stwarzamy zagrożenie dla naszego układu wzrokowego. Nie dość, że wada wzroku zasugerowana przez komputer nie jest optymalnie korygowana, to jeszcze może dojść do sytuacji, w której inna współtowarzysząca jej wada korygowana nie jest w ogóle. Zakładamy okulary i… wybuchamy złością „na lekarza” – że źle nam dobrał okulary. Tymczasem nikt nam niczego nie dobierał – dobrowolnie zrezygnowaliśmy z pełnego badania i możemy mieć pretensje wyłącznie do siebie. Nawet najwyższej klasy sprzęt nie zastąpi wprawnego i doświadczonego okulisty lub optometrysty.

Pamiętajmy też, że autorefkatometr często wykorzystywany jest w badaniach przesiewowych, np. w szkolnych gabinetach lekarskich. Jeśli więc dziecko przyniesie do domu wydruk z takiego komputera i zalecenie, że powinno się udać na badanie okulistyczne, nie ignorujmy tego zalecenia i nie traktujmy wydruku jak recepty. Dobrze już wiemy, gdzie szukać pomocy – szukajmy jej u człowieka, nie w komputerze.